Powrót
 Tarcza a sprawa polska

Może wydawać się dziwne a niektórzy dostrzegą w tym sprzeczność ze anarchista zajmuje stanowisko w sprawach bezpieczeństwa kraju – jest jednak bezsprzeczne ze tu żyje i moja przyszłość jest z nim związana – tu są miejsca które maja dla mnie emocjonalna wartość i tu mam przyjaciół i bliskich (część może w Londynie). Oczywiście istnieje nie dajaca się usunąć sprzeczność miedzy każdą myślą militarystyczna i szowinistyczna a myśleniem wolnościowym. Z drugiej zaś strony oczywistsze jest ze każdy rozsądny człowiek w tym nawet patryjota musi przy obecnym poziomie technologii militarnej i to szczególnie tej niekonwencjonalnej popierać do rozbrojenia i to w globalnym wymiarze. Zas najracjonalnym sposobem jest dązyć do zmiany systemu w którym wojny są „normalnym” sposobem uprawiania polityki. Niezapominając o tym globalnym wymiarze może warto jednak zajać się swoim podwórkiem . Starając się zmieniać je tak by nie kłóciło się to z nasza ogólna wizją przyszłego porządku z drugiej zaś tak by nie wystawiać nas na łatwy łup współczesności.

Żeby polska była polska śpiewał kiedyś „artysta” kabaretowy.Bodajże ten sam „artysta” proponował także przyłączenie polski do Usa jako remedium na wszelkie bolączki mieszkańców kraju nad Wisłom i Wartom Te drugie psie myślenie przyjęło się przynajmniej wśród tzw. elit  - jak widać służalstwo i wasalstwo jest głęboko zakorzenione i nie wystarczy przyczyn tego szukać tylko w dziedzictwie komunizmu – wszak już 300 lat temu ówczesne elity szukały wsparcia przeciwko własnemu ludowi w obcych ambasadach. Dziś także o tym co istotne w kraju decyduje się w ambasadach ale powróz na własna szyje zakładamy sobie sami. Wciąż pokutuje u nas mit jedności narodu Mit nie mający nic z rzeczywistością wspólnego Historia udowadnia ze to rodzinne kanalie przehandlują nas za łaskę obcych dworów. Ledwo co uwolniliśmy się z objęc rosyjskiego „niedzwiedzia”pcha nas się w opiekę nowego wielkiego brata. Wasalstwo i służalstwo zda się być naszą cechą narodową. To twierdzenie przynajmniej w odniesieniu do naszych elit politycznych wciąż się potwierdza. Mimo to wciąż popularne jest szukanie winy w obcych. Jednak te tłumaczenie niczego nie tłumaczy. Tak wiec przeświadczenie o narodowej jedności jest po prostu szkodliwym złudzeniem - bajką niemającą uzasadnienia no może tylko poza dwoma wyjątkami –okresu drugiej wojny światowej i powstania styczniowego – o ile okres drugiej wojny światowej nie wymaga zbytniej analizy gdyż wszyscy równo byli zagrożeni unicestwieniem a hitlerowcy nie szukali nawet żadnych kolaborantów w rodzaju rządu Vichy ograniczając się tylko do smalcowników, foksdojczów i zwykłych donosicieli (wiec to nie tylko nasza zasługa ile wroga który nie szukał politycznych konfidentów) Inaczej rzecz się miała w powstaniu styczniowym wszak brankę która bezpośrednio wywołała powstanie w momencie najmniej dogodnym przygotował nie kto inny jak polak - Aleksander Wielopolski. W powstaniu w którym brały udział przedstawiciele wszystkich narodów pierwszej rzeczypospolitej i nawet także rosjanie a pieczęć rządu była respektowana powszechnie. To śmieszne ale najsprawniejszy był u nas rząd który sam się ukrywał i  dysponował bardzo skromnymi możliwościami wymuszenia posłuchu. Jak widać liczył się cel  - nim zaś była rzeczy-pospolita. Mityczna już ojczyzna wszystkich – polaków, zydów, litwinów, białorusinów, ukraincow,tatarów, ormian, niemców. Niestety także i to powstanie oprócz ewidentnej słabości militarnej upadło z oportunizmu obozu białych którzy liczyli na obcą interwencje i dyplomatyczne naciski. Ograniczali radykalizm powstania nie chcąc zrazić obcych rządów – majątki ceniąc bardziej niż wolność. Jedyna zas szansa tkwiła w wojnie ludowej – rewolucji która mogła ogarnąć całe imperium a z nim i europe. Jak widać to nie „obcy” lecz my sami stanowimy dla siebie główny problem. To zwykła i rodzimego chowu swołocz. Dziś rządzą nami ci którzy ojczyzny maja pełna gębę. Polskę i naród odmieniają przez wszystkie przypadki. Tropią agentów i dekomunizują Niektórzy z nich jeszcze wczoraj o wszystko obwiniali żydów. Sami zaś jak niby nigdy nic chcą sprowadzić nam obce wojska. Czy to jeszcze naiwność czy to zdrada? Odpowiedz nie jest trudna. Jeszcze niedawno część obecnej koalicji (LPR, Samoobrona) była przeciwko naszemu uczestnictwu w wojnie w Iraku. O ile bowiem 15 lat temu zwykły szary człowiek mógł wierzyć w szlachetność ameryki i jej szczerą przyjaźń do nas o tyle dzis mało kto się łudzi – wplątano nas w zbrodnicza awanturę w Iraku i Afganistanie. Do tego dochodzą niejasne przekręty z tzw. ofsetem i F-16 (które jak głosi mąndrość ludowa powinny po polsku powinny nazywać się Indykami nie zas Jastrzębie – gdyż to ptak tez rodem z ameryki i także nielot)mimo wszelkich usiłowań mającym problemy z lataniem Przy okazji tarczy usłyszeliśmy ze amerykańskie wojska zapewnia nam bezpieczeństwo gdyż NATO nam go nie zapewnia !!! Powstaje pytanie : Co Nato nam zapewnia ? Choć obecnie system tarczy jest wymierzony w Iran to nic nie stoi na przeszkodzie by w przyszłości został szybko przeprogramowany przeciw Rosji, Chinom czy tez innym krają które Usa będą chciały „przekonać” do uległości.Da to w przyszłości dodatkowy argument w konkurencji na globalnym rynku. Nie dziwi wiec ostry sprzeciw Rosji i Chin dla tego projektu. Budowa tarczy nie wzmocni a osłabi nasze bezpieczeństwo i to nawet gdyby rząd wynegocjonował najwspanialsze warunki. W końcu tarcza jak sama nazwa wskazuje służy do przyjmowania ciosów a i wróg nim uderzy najpierw chce zniszczyć obronę. Te zasady sa stare jak wojna. Wiec jest prawdopodobne ze staniemy się pierwszym celem ewentualnego konfliktu. Nawet jeśli ten konflikt nie doprowadzi do światowej wojny (co było by szaleństwem) to my i tak „oberwiemy” Polityka międzynarodowa od zawsze była gra interesów – wojna to polityka prowadzona innym środkami. Jak pokazuje historia zawsze byliśmy pionkami w tej grze – poświęcanym w imię większych interesów. Tak przecież było w Jałcie gdzie przehandlowano nas Stalinowi i to pomimo zobowiązań sojuszniczych Anglii. Jest więcej niż prawdopodobne ze w przyszłości nasi „sojusznicy postąpią podobnie jeśli tylko będą mieli okazje i taki interes. Pytanie jakie należy postawić na koniec brzmi: jak najlepiej można zapewnić bezpieczeństwo polsce zakładając ze nie służy temu bycie narzędziem czyichś interesów. Naszym nieszczęściem zwykle było strategiczne położenie. Dziś militarna kontrola nad danym terenem sama w sobie nie jest celem. Dla Rosji i Niemiec (można pod to dodać część starej uni) istotny jest transport) szczególnie zaś gazu i ropy. Nic dziwnego ze rosja próbuje ominąć nasz kraj budując rurociąg bałtycki. Gdy ten powstanie nasze znaczenie zmaleje (co w perspektywie wcale nie musi być dla nas takie  złe) Zmaleje także zainteresowanie nami USA które wykorzystuje nas jako bufor kontrolny mający nie dopuścić do zbytniego zbliżenia miedzy Unia a Rosja. (Oczywiście nasz interes nie jest ani w sojuszu uni z rosją ani tez jak to się obecnie dzieje w uprzedmiotowieniu nas przez imperialną politykę Usa.) Ubocznym efektem powstania bałtyckiego rurociagu będzie możność stosowania przez rosję względem nas energetycznego szantażu – lepsze to jednak w perspektywie niż być ciernia dla uni i rosji. Sposobem na to powinno być budowanie alternatywy energetycznej. Poczynając od biopaliw po liczne , małe elektrownie ekologiczne – zbyt liczne by mogły być strategicznym celem. Historia pokazuje ze najbezpieczniejszym krajem w europie jest Szwajcaria. Zawdzięcza to nie tylko dobremu położeniu ile specyficznemu systemowi mobilizacji i strukturze armii. Armii mającej małe możliwości ofensywne natomiast wyśmienite obronne – opartej na oddziałach obrony terytorialnej. Zwykle wiec w historii koszty przewyższały ewentualne zyski ze zdobycia tego kraju. Nawet Hitler który miał obsesje  by zjednoczyć wszystkich niemców w jednym państwie  dyplomatycznie zapomniał o niemieckojęzycznych kantonach w szwajcarii. Także koszta jakie ponoszą potęgi militarne okupując Czecenie ,Irak, Afganistan pokazują ze może to być po prostu nieopłacalne jeśli nie będzie w tym naprawdę wielki interes. Alternatywa pozostaje tych kilka zdezelowanych F 16 i wojska które co najwyżej sprawdzają się w charakterze sił policyjno – okupacyjnych. Podsumowując.  Interes polski nie jest w żadnym sojuszu – gdyż tak naprawdę interesy którymi te sojusze się kierują nie są w najmniejszym stopniu naszymi interesami.Co więcej jak widać na przykładzie tarczy a wcześniej wojny w Iraku i Afganistanie jest to sprzeczne z naszymi interesem. Nie jest nim tez  zachowywanie naszej strategicznej pozycji czy jej wzmacnianie. Interes nasz jest w tym byśmy stali się o ile to możliwe jak najbardziej marginalnym pionkiem na światowej i europejskiej szachownicy. Pole zaś na którym znajduje się ten pionek było na tyle kosztowne w zdobyciu i utrzymaniu by nie opłac Osiągnąć to można tylko przez budowę silnych struktur obrony terytorialnej (nie zakłada to braku jednostek nowoczesnych czy specjalistycznych) Tu napotykamy na  polityczny problem – nie prędko (w ogóle ?) pojawi się tu władza która by miała odwagę dać bron w ręce społeczeństwa – groził by jej wszak rokosz albo konfederacja.Okazuje się więc ze nic tu się nie zmieni bez...rewolucji a przynajmniej bez poważnego przewietrzenia tzw. elit i faktycznego zdemokratyzowania życia społecznego. Powracając na koniec do kwestii globalnych. Obecnie powoli krystalizują się przyszłe bloki antagonistyczne wobec obecnego hegemona. Można hipotetycznie założyć ze wyglądać to może tak : USA,UE lub UE, Rosja <> Rosja,Chiny, Indie. Niejasne pozostaje też miejsce ameryki południowej która najwyraźniej ma dość bycia strefą wpływów USA. Jeśli wiec założymy ze z takim procesem krystalizacji mamy do czynienia racjonalnym staje się Iracka „awantura” – to nic innego jak próba ustanowienia kontroli nad światowymi strategicznymi zasobami Brak „tarczy” spowolni ten proces i w pewnym stopniu zniechęci do rozwiązań militarnych w przyszłości.ało się tego czynić.