PRYMITYW PRZYSZŁOŚCI
- John Zerzan -
Podział pracy,
który tak bardzo dopomógł doprowadzić do obecnego,
globalnego kryzysu, każdego dnia działając daje nam możliwość
zrozumienia genezę godnej pożałowania teraźniejszości. Z pewnością Mary
Lecron Foster (1990) zawiniła dopuszczając, aby dzisiejsza antropologia
stanęła w "obliczu groźby poważnej i szkodliwej fragmentacji". Shanks i
Tilley (1987b) ogłosili zaś niezwykły apel: "sednem archeologii nie
jest jedynie interpretowanie przeszłości lecz zmiana sposobu, w jakim
przeszłość jest interpretowana w obecnym użytku społeczne
rekonstrukcji". Oczywiście nauki społeczne same w sobie działają wbrew
szerokości i głębokości niezbędnej wizji, potrzebnej do tejże
rekonstrukcji. W sensie źródeł i znaczenia człowieka szereg
rozszczepionych i podzielonych pól i podpól zainteresowań
- antropologii, archeologii, paleontologii, etnologii, paleobotaniki,
etnoantropologii, itd - odzwierciedlają zawężający, paraliżujący efekt,
którego uosobieniem od samego początku jest cywilizacja. Nie
mniej jednak literatura może dostarczyć nam użytecznego wsparcia, jeśli
tylko użyje stosownej metody, świadomości i chęci pozbycia się
ograniczeń przeszłości. W rzeczy samej słabość bardziej czy mniej
ortodoksyjnych sposobów myślenia może i poddaje się żądaniom
wysoce niezadowolonego społeczeństwa. Nieszczęśliwość
współczesnego życia staje się podejrzeniem o oficjalne kłamstwa,
które stały się wizytówką tego życia, ukazując
prawdziwszy obraz ludzkiego rozwoju. Wyrzekanie się i zależności
współczesnego życia od dawna wyjaśniane były jako trwałe
towarzystwo 'ludzkiej natury'. Ostatecznie nasze pracywilizacyjne
istnienie deprawacji, brutalności i ignorancji uczyniło z władzy
łaskawy dar, który uratował nas od dzikości. 'Jaskiniowiec' i
'Neandertalczyk' nadal są przywoływani, aby przypominać nam, gdzie
znajdowalibyśmy się bez religii, rządu i ciężkiej pracy. W
ostatnich dziesięcioleciach ten ideologiczny obraz naszej przeszłości
radykalnie przekształcił się wskutek działalności takich
akademików jak - Richard Lee i Marshall Sahlins. W
antropologicznej ortodoksji nastąpił prawie całkowity zwrot wraz z
ważnymi implikacjami. Teraz możemy przekonać się, że życie przed
ucywilizowaniem/rolnictwem było w rzeczywistości życiem wielkiej
swobody, zżyłością z naturą, zmysłową mądrością, wolnością seksualną i
zdrowiem. Przez parę milionów lat była to nasza ludzka natura aż
do czasów zniewolenia przez księży, królów i
szefów. Później pojawiła się następna rewelacja,
która wzmocniła pierwszą i mogła wskazać nam na coś
równie ważnego o tym km byliśmy i czym znów możemy się
stać. Główna linia ataku przeciwko nowym opisom życia
łowiecko-zbierackiego zajęła stanowisko, protekcjonalnie
charakteryzując ten sposób życia jako najbardziej rozwijający w
sensie możliwości jaki mogły gatunki osiągnąć we wczesnym etapie. Tak
więc teza ta pozwoliła na długą przerwę wdzięku i łagodnej egzystencji,
twierdząc tylko, iż ludzie po prostu nie posiadali umysłowych
zdolności, aby porzucić proste drogi w imię kompleksowego społecznego i
technologicznego osiągnięcia. W
innym fundamentalnym uderzeniu na cywilizację, dowiadujemy się (teraz),
że dawniej życie ludzkie (przez tak długi okres) nie było tylko stanem,
który nie znał alienacji czy dominacji, lecz - jak
przeprowadzane badania archeologiczne od lat 80. (Johna Fowletta,
Thomasa Wynna i in.) wykazały, że - ludzie ci posiedli inteligencję co
najmniej równej naszej własnej. W tym ataku usunięto 'ignorancką
tezę' krytyków, a my w nowym świetle zastanawiamy się - skąd się
wywodzimy. Aby
powiązać sprawę zdolności umysłowych z kontekstem należałoby poddać
rewizji rozmaite (i znów ideologicznie obarczone) interpretacje
ludzkich źródeł i rozwoju. Robert Ardrey (1961,1976) podał
krwiożerczą, machosityczną wersję prahistorii, jakby musiał wyraźnie
pomniejszyć rangę Desmonda Morrisa i Lionela Tigera. Podobnie Freud i
Konrad Lorenz napisali o wrodzonej deprawacji gatunków,
dostarczając tym samym wkład do obecnej hierarchii i władzy. Na
szczęście ukazał się o wiele bardziej przystępny pogląd, zgodny z
całkowitą wersją życia w Paleolicie. Przez jakiś czas uważano , że
dzielenie się żywnością było integralną częścią najstarszego
społeczeństwa ludzkiego (Washburn i DeVore, 1961). M.in. Jane Goodall
(1971) i Richard Leakey (1978) wywnioskowali, że było to kluczowym
elementem w ustaleniu rozwoju naszego homo przynajmniej na dwa miliony
lat. Uwydatnienie dostarczone, począwszy od lat 70. od Lintona,
Zihimana, tannera i Isaaca - przeważyło szalę argumentacji. Jeden z
omawianych argumentów związanych z kooperacyjną tezą, jako
antytezy do ogólnikowej przemocy i męskiej dominacji, dotyczy
uszczuplania różnicy w wielkości i sile pomiędzy samcami a
samicami podczas wczesnej ewolucji. Nazwana seksualną dwupostaciowością
była pierwotnie bardzo znaczna , wliczając takie cechy jak wystające
kły, czy groźne szczerzenie zębów u samców i o wiele
mniejszych kieł u samic. Zanik wielkich męskich kłów wyraźnie
sugeruje, iż samice rodzaju ludzkiego dokonywały selekcji, preferując
bardziej towarzyskich i dzielących się samców. Dzisiaj większość
człekokształtnych samców ma znacząco dłuższe i większe kły od
samic w wyniku nieobecności zdolności żeńskiego wyboru (Zihiman 1981,
Tanner 1981). Podział
pracy między płciami jest inną kluczową przestrzenią działalności istot
ludzkich. Jest warunkiem dawniej przyjętego i wyrażonego terminu łowcy
- zbieracza. Dziś powszechnie akceptuje się, iż dawniej domeną kobiet
było zbieranie uprawianego pożywienia, mężczyzn zaś - polowanie,
dostarczające głównego źródła pokarmu (Johansen i Shreeve
1989). Od czasu gdy płeć żeńska nie była już dłużej zależna od mężczyzn
w sprawie pokarmu (Hamilton 1984) prawdopodobnie wspólną stała
się aktywność łączenia i przystosowania się (Bender 1989). Gdy Zihman
(1981) wskazał, że ogólne zachowawcze przystosowanie
elastyczności mogło być początkowym składnikiem wczesnej egzystencji
ludzkiej. Joan Gero (1991) zademonstrował, iż kamienne narzędzia
robione były prawdopodobnie przez kobiety jak i mężczyzn, i co więcej -
Poirier (1987) przypomina nam, że "nie ma żadnej archeologicznej
ewidencji podtrzymującej twierdzenie, iż wcześni ludzie przejawiali
płciowy podział pracy". Nieprawdopodobnym jest, aby gromadzenie
żywności znacznie dotyczyło podziału pracy (Slocum 1975) i
prawdopodobnie płciowa specjalizacja nastąpiła całkiem późno w
ludzkiej ewolucji (Zihman 1981, Crader i Isaac 1981). Zatem
jeżeli adaptacja zaczęła skupiać nasze gatunki na zbieractwie, w takim
razie kiedy myślistwo zajęło swe miejsce? Binford (1984) utrzymywał, że
nie ma żadnych oznak używania produktów zwierzęcych (tj.
ewidencji praktyk rzeźniczych) do czasu pojawienia się,
stosunkowo niedawno, anatomicznie współczesnych ludzi. Badania z
użyciem mikroskopu elektronowego nad wykopanym szczękami ludzkimi
w Zachodniej Afryce (Walker 1984) wskazują na dietę, składającą się
przede wszystkim z owoców, podczas gdy podobne badania narzędzi
kamiennych, liczących ok.1,5 miliona lat znalezionych w Koobi Fora w
Kenii (Keeley i Toth 1981) - wykazują, iż były używane na materiałach
roślinnych. Mała ilość mięsa we wczesnej paleolitycznej diecie
pochodziła raczej z padliny, niż z upolowanego zwierzęcia (Ehrenberg
1989b). 'Naturalny'
stan gatunków był ewidentnie oparty na diecie warzywnej, bogatej
w łyko w przeciwieństwie do współczesnej opartej na tłuszczu i
zwierzęcym białku oraz towarzyszącej jej chronicznym dolegliwościom
(Mandeloff 1977). Chociaż nasi wcześni przodkowie zastosowali swoją
'drobiazgową wiedzę o środowisku i percepcyjną kartografię' (Zihman
1981) do wyżywienia się ze zbieractwa roślinnego, pojawia się stopniowo
archeologiczna ewidencja myślistwa jakiś czas później. Jednakże
większość dowodów obaliła te założenia o powszechnym
prahistorycznym myślistwie. Zbiory kości, postrzegane dawniej za np.
dowód na masowe zabijanie ssaków, po głębszym zbadaniu
okazały się być wynikami ruchu płynącej wody lub kryjówek
zwierząt. Praca Lewisa Binforda "Czy istnieli łowcy słoni w Torralba?"
("Were There Elephant Hunters at Tooralba?") jest dobrym przykładem tak
wnikliwego spojrzenia, powątpiewając, czy 200 tysięcy lat temu
lub dawniej było uprawiane znaczące myślistwo. Adriennne Zihiman (1981)
wywnioskowała, że "myślistwo pojawiło się stosunkowo późno w
ewolucji" i że "nie mogło rozprzestrzenić się podczas ostatniego
tysiąclecia". Jest wielu (takich jak Stauss 1986, Trinkhaus
1986), którzy nie widzą ewidencji dla poważnych polowań na
wielkie ssaki nawet później, po okresie późnego
paleolitu, sytuując je zaraz przed powstaniem rolnictwa. Najstarszymi
znanymi artefaktami są narzędzia kamienne z Hadaru z zachodniej Afryki.
Według bardziej udoskonalonych metod datowania mogą one pochodzić
sprzed 3,1 miliona lat (Klein 1989). Prawdopodobnie głównym
powodem ewentualnego zaklasyfikowania ich do reprezentowania ludzkich
zdolności - wiedząc, że dotyczą one zręczności wyrabiania jednego
narzędzia przez użycie drugiego - jest wyłącznie ludzki atrybut od tak
dawna jak jest nam znane. Nazwa homo habilis, czyli 'poręczny człowiek'
wskazuje na to co zostało rozpoznane jako pierwszy gatunek ludzki,
odnosząc jego termin do najstarszych narzędzi kamiennych (Coppens
1989). Podstawowe narzędzia z drewna i kości, choć bardziej zniszczone,
ale wciąż reprezentatywne w archeologicznym świadectwie, również
były używane przez homo habilis jako część " szczególnie prostej
i skutecznej" adaptacji w Afryce i Azji (Fagan 1990). Nasi przodkowie
na tym poziomie mieli mniejsze mózgi i ciała od naszych, lecz
jak Poirier(1987) zaznaczył, że jego badania (studies of cranial
endocast) nad czaszkami z tego okresu wskazują zdecydowanie na
współczesną organizację mózgu. Podobna rzecz dotyczy
narzędzi, starszymi niż dwa miliony lat, które po przebadaniu
wykazały zgodną orientację prawej dłoni w sposobach formowania kamieni.
Prawo-ręczność jako tendencja odpowiada wzajemnie nowoczesnym ludziom z
takimi cechami jak wyraźna uboczność mózgu i wybitna
funkcjonalna separacja półkul mózgowych (Holloway 1981a).
Klein (1989) wywnioskował, że "główne ludzkie zdolności poznania
i komunikacji są prawie całkowicie zawarte w swych pojęciach". Homo
erectus jest innym głównym poprzednikiem homo sapiens.
Pojawiając się około 1,75 miliona lat temu jako ludzie przenieśli się z
lasów na suche, bardziej otwarte afrykańskie łąki. Mimo, że sama
wielkość mózgu niekoniecznie odpowiada umysłowym zdolnościom,
mózgowe zdolności homo erectusa pokrywa się ze zdolnościami
współczesnych, co oznaczałoby, ze rodzaj ten "musiał być zdolny
do wielu takich samych zachowań" (Ciochon, Olsen i Tames 1990).
Johansen i Edey (1981) wyłożyli to tak: "Jeżeli największe
mózgowo erectus zostałyby porównane z mniejszymi
mózgowo sapiens - a wszystkie ich inne cechy zignorowalibyśmy -
to nazwy ich gatunków musiałyby zostać unieważnione". Homo
Neanderthalus, który bezpośrednio poprzedzał nas, posiadał
mózg nieco większy niż nasz własny (Delson 1985, Holoway 1985,
Donald 1991). Pomimo tego najbardziej oczerniony Neandertalczyk został
określony jako prymitywne, brutalne stworzenia - podtrzymując tym samym
hobesiańską ideologię - pomimo oczywistej inteligencji jak i wielkiej
fizycznej siły (Shreeve 1991). Taki
obrót spraw powoduje, iż obecnie cała gatunkowa struktura stała
się niepewną propozycja (Day 1987, Rihtmire 1990). Zwrócono
uwagę na fakt, iż okazy kopalne, pochodzące od różnych
gatunków homo "wykazują wszystkie pośrednie morfologiczne
cechy", co prowadzi do podejrzenia o arbitralny podział ludzkości na
oddzielne systemy (Hiengerich 1979, Tobias 1982). Na przykład Fagan
(1989) mówi nam, że "z jednej strony bardzo trudno jest określić
wyraźną taksonomiczną granicę pomiędzy homo erectus i archaicznym
homo sapiens, oraz pomiędzy anatomicznym współczesnym homo
sapiens z drugiej strony". Podobnie twierdzi Foley (1989):
"anatomiczne różnice pomiędzy homo erectus i homo sapiens nie są
wielkie". Jelinek (1978) stanowczo oświadcza, że "nie ma żadnego
dobrego powodu, anatomicznego czy kulturowego, aby oddzielać erectus od
sapiens w dwóch różnych gatunkach", oraz wnioskuje
(1980a), że od przynajmniej środkowego Paleolitu naprzód - "mogą
być postrzegane jako homo sapiens"(podobnie jak to czyni Hublin 1986).
Nieprzychylne podejście do wczesnej inteligencji, omówione
poniżej, musi być wiązane z obecnym bałaganaem gatunkowym, jak i
powszechnie i wciąż obecnym modelem ewolucjonistycznym. Jednak
kontrowersja gatunkowego kategoryzowania jest interesująca jedynie w
kontekście życia naszych najwcześniejszych przodków. Pomimo
minimalnej pierwotności tego, co przetrwało tak wiele tysiącleci możemy
zauważyć niektóre ze struktur tego życia, z jego pierwszorzędnym
nadejściem pra-podziału pracy. 'Komplet narzędzi' z rejonów
Olduvai Gorge stał się słynny, gdy Leakey oszacował "przynajmniej
sześć wyraźnie rozpoznanych typów narzędzi" na około 1,7
miliona lat (M.Leakey 1978). Wkrótce ukazała się tam
Acheuliańska siekierka ręczna, ze swoim symetrycznym pięknem, używana
około miliona lat temu. Łezkowaty kształt, nadający szczególnego
balansu promieniuje wdziękiem i użytecznością wprost z ery znacznie
poprzedzającą symbolizację. saac (1986) zauważył, że "podstawowe
potrzeby ostrych krawędzi, które ludzie mogli poznać z
różnych skalistych form, mogły zostać wytworzone z
'oldowańskich' (oldowan) wzorów obróbki kamienia,
zastanawiając się w jaki sposób zostało wyobrażone, że
dopasowują się". Nawiązując do szczątków znalezionych przy
ocalalych kościach, w tym odległym czasie ludzie posługiwali się
oczyszczonymi ścięgnami i skórami zwierzęcymi do wytworzenia
takich rzeczy jak sznury, torby i dywaniki (Gowlett 1984).
Późniejsza ewidencja wskazuje na futra, używane do okrywania
jaskinnych ścian i siedzeń, oraz na posłania do spania z
wodorostów (Bultzer 1988). Użycie
ognia sięga ponad dwa miliony lat wstecz (Kempe 1988), a mogło nastąpić
nawet wcześniej, gdyby nie tropikalne warunki pierwotnej afrykańskiej
ojczyzny ludzkości (Poirier 1987). Dokładne wzniecanie ognia dotyczyło
palenia ognisk w jaskiniach w celu pozbycia się insektów i
ogrzewania kamiennych pięter (Perles 1975, Lurnley 1976). Były to
przyjemności, które wystąpiły w bardzo wczesnym Paleolicie. John
Gowlett (1986) zauważył, że nadal są archeolodzy, którzy uważają
cokolwiek wcześniejszego od homo sapiens - około 30 tysięcy lat wstecz
- za o wiele prymitywniejsze niż nasze 'w pełni ludzkie' typy. Jednakże
wobec dokumentacji przedstawionej powyżej, zdecydowanie 'nowoczesnej'
anatomii mózgu choćby u wczesnych ludzi - ta mniejszość
akademików musi poprzestać na współczesnej pracy,
przedstawiającej kompletną inteligencję ludzką jako wirtualnie obecne
narodzenie się gatunków homo. Thomas Wynn (1985) orzekł, iż
wyrób archeuliańskiej siekierki ręcznej wskazuje na "poziom
inteligencji, typowy dla dla w pełni współczesnych dorosłych".
Gowlett, tak jak Wynn, egzaminował wymagane 'operacyjne myślenie',
dotyczące użycia właściwego młotka, z właściwą siłą i uderzeniem pod
właściwym kątem, w uporządkowanej kolejności i wraz ze zręcznością,
potrzebną do przekształcenia sposobu postępowania. twierdzi on, że
manipulacja, koncentracja, widzenie formy w trzech wymiarach oraz
planowanie były wymagane, oraz że te wymagania "były wspólną
własnością wczesnych istot ludzkich tak dawno jak dwa miliony lat
wstecz, a to", jak dodaje, "jest stanowczo wiedzą - a nie spekulacją". Na
przestrzeni długiego okresu Paleolitu wystąpiło wyraźnie kilka zmian w
technologii (Roland 1990). Nawiązując do Gerharda Krausa (1990)
ulepszenie "liczącego ponad 2,5 miliona lat rozwoju narzędzi kamiennych
było praktycznie zerowe". W świetle tego, co nazywamy dzisiaj
prahistoryczną inteligencją, taki 'zastój' jest
szczególnie irytujący dla wielu społecznych naukowców.
Wymer (1989) napisał, że "jest trudno pojąć tak wolny rozwój".
Uderza mnie to bardzo głęboko, iż inteligencja, uformowana przez sukces
i satysfakcję zbieracko-łowieckiej egzystencji jest prawdziwym
uzasadnieniem wyraźnej nieobecności 'postępu'. Podział pracy,
ucywilizowanie, symboliczna kultura - zostały jawnie odrzucone przed
samą współczesnością. Dzisiejsza myśl, w swym
post-modernistycznym wydaniu chciałaby wykluczyć rzeczywistość podziału
między naturą i kulturą; dając możliwości obecne pomiędzy ludźmi przed
cywilizacją - jakkolwiek należałoby powiedzieć, że dawno temu
zdecydowanie wybrali oni naturę nad cywilizację. Popularne jest
również postrzeganie każdy ludzki czyn lub obiekt jako
symboliczny (m.in. Botscharow 1989). Jest to postawa, która
głównie jest ustną częścią wyparcia się natury na rzecz
kulturowego ucywilizowania. Rzecz tyczy się jednak kultury jako
manipulacji podstawowymi formami symbolicznymi. Wydaje się także jasne,
że skoncentrowany czas, język (na pewno pisany i prawdopodobnie
mówiony dla wszystkich lub większości tego okresu), cyfra i
sztuka nie miała miejsca, pomimo inteligencji w pełni zdolnej do
przyjęcia powyższych cech. Na
marginesie chciałbym zgodzić się z Goldschidt'em (1990), że "czas jest
ukrytą wielkością w konstrukcji symbolicznego świata". A jak Norman O.
Brawn wyłożył "nieposkromione życie nie jest czasem historycznym", co
przyjmuję za przypomnienie, że czas jako znaczenie nie jest właściwy
dla rzeczywistości, lecz jest kulturowym narzuceniem. Być może
pierwszym kulturowym narzuceniem. Gdy ta podstawowa wielkość
symbolicznej kultury posuwa się naprzód, tak też równymi
krokami postępuje alienacja od natury. Cohen (1974) przedstawił symbole
jako "istotne dla rozwoju i utrzymania porządku społecznego". Nasuwa to
wniosek - jak to wielki zbiór pozytywnej ewidencji dowodzi - iż
przed powstaniem symboli nie było żadnego stanu bałaganu wymagającego
ich istnienia. Podobnie Levi-Strauss (1953) wykazuje, że "myśl mityczna
zawsze postępowała od świadomości opozycji ku ich rozwiązaniom". Skąd
tu zatem nieobecność porządku, konfliktów czy 'opozycji'?
Literatura, spośród tysięcy monografii o specyficznych cechach
na temat Paleolitu nie zawiera prawie niczego co zajmowałoby się tym
istotnym pytaniem. Według mojej opinii sensowną hipotezą jest, że
podział pracy, będąc niezauważony ze względu na swoją glacjalnie
powolną prędkość, oraz niedostatecznie zrozumiały ze względu na swoją
nowość zaczął powodować małe pęknięcia w ludzkiej społeczności i
niezdrowe praktyki względem natury. W późniejszym górnym
paleolicie "15 tysięcy lat temu pojawiły się praktyki z
wyszczególnioną kolekcją roślin na Środkowym Wschodzie, oraz
wyspecjalizowane myślistwo", co zaobserwował Gowlett (1984). Nagłe
pojawienie się symbolicznych aktywności (m.in. rytualnych i
artystycznych) w górnym paleolicie - dla archeologów
definitywnie wydało się to jedną z 'wielkich niespodzianek' prahistorii
(Binford 1972b), stwierdzających brak takich zachowań w środkowym
paleolicie (Foster 1990, Koziowski 1990). Jednak oznaki podziału pracy
i specjalizacji czyniły ich obecność odczuwalną jako załamanie całości
i naturalnego porządku, brak, który potrzebował
przywrócenia równowagi. Zaskakującym jest to, że
przejście to do cywilizacji nadal może być postrzegane za początek.
Foster (1990) wydaje się celebrować to przez wnioskowanie, że
"symboliczna moda udowadnia ekstraordynarne przystosowanie, czy też
dlatego homo sapiens stało się materialnym władcą świata?" Ma on
całkowitą rację, rozpoznając manipulację symbolami za prawdziwy
surowiec kultury, lecz robi wrażenie, iż nie pamięta faktu, że ta
pomyślna adaptacja przyniosła ze sobą alienację i zniszczenie natury aż
do ich teraźniejszego, przerażającego uwydatnienia. Sensownym
jest przyjąć, iż symboliczne słowa mają początek w formułowaniu języka,
który w jakiś sposób wyłonił się z "matrycy
ekstensywnej bez-słownej komunikacji" (Tanner i Zihiman 1976) i
bezpośredniego kontaktu twarzą w twarz. Brak jest zgodności co do
początków języka, lecz nie istnieje żadna ewidencja w mowie
przed kulturową 'eksplozją' późnego górnego paleolitu
(Dibble 1984, 1989). Wydaje się, że odegrało to rolę 'hamującego
agenta', sposobu sprowadzenia życia pod 'większą kontrolę' (Mumford
1972), usuwając tym samym powódź wyobrażeń i doznań, na
które przed-modernistyczna jednostka była otwarta.. W trym
sensie prawdopodobnie znaczyłoby to wczesne odejście od życia
otwartości łączności duchowej z naturą, w kierunku życia bardziej
zorientowanego na zwierzchnictwie i ucywilizowaniu, które
nastąpiły po inauguracji symbolicznej kultury. Skoro o tym mowa,
prawdopodobnie pomyłką jest aby przypuszczać, że myśl jest cywilizowana
(jeżeli były takie rzeczy jak 'neutralna' myśl, której postęp
mógłby być uniwersalnie doceniony), gdyż myślimy obecnie w
języku; nie ma żadnej rozstrzygającej ewidencji, że musimy myśleć w ten
sposób (Allpotrt 1983). Wiele jest przypadków (Lecours i
Joanette 1980, Levine et al. 1982), dotyczących utraty i uszkodzeń mowy
podobnie jak u pacjentów (którzy ją utracili),
posiadających zdolność bezgłośnego rozmawiania między sobą, będących w
pełni zdolnymi do logicznego myślenia we wszystkich jego rodzajach. Te
dane silnie wskazują, iż 'ludzka zręczność intelektualna jest wyjątkowo
potężna, nawet przy nieobecności języka" (Donald 1991). Przy
określaniu symbolizacji w akcji, Goldschmidt (1990) ma rację osądzając,
iż "górno paleolityczne wynalezienie rytuału może dobrze być
kamiennym kluczem do struktury kultury, która nadała jemu
swój wielki rozpęd dla ekspansji". Rytuał grał wiele
decydujących ról w tym co Hodder (1990) nazwał "nieugiętym
rozwinięciem symbolicznych i społecznych struktur", towarzysząc
nadejściu kulturowego pośrednictwa. Stało się to środek osiągnięcia i
wzmocnienia społecznej spójności, do czego istotnie przyczynił
się rytuał (Johanson 1982, Conkey 1985); na przykład obrzędy totemiczne
wzmacniają jedność klanową. Początek
zrozumienia ucywilizowania, czy oswojenia natury jest rozstrzygany w
kulturowym podporządkowaniu dzikości przez rytuał. Ostatecznie, kobieta
jako kulturowa kategoria, tzn. postrzegana jako dzika lub niebezpieczna
pochodzi właśnie z tego okresu. Obrzędowe statuetki 'Wenus' pojawiły
się około 25 tysięcy lat temu i wydawały się być przykładem
najwcześniejszej symbolicznej podobizny kobiety użytej z zamiarem
reprezentacji i kontroli (Hodder 1990). Nawet bardziej konkretnie
ujmując, opanowanie dzikości wystąpiło w tym czasie w pierwszych
systematycznych polowaniach na wielkie ssaki; rytuał był integralną
częścią tej aktywności (Hammond 1974, Fison 1986). Rytuał jako
szamanistyczna praktyka może również zostać rozpatrzona jako
regresja od stanu, w którym wszyscy dzielili świadomość,
którą teraz skalsyfikowalibyśmy jako ekstra-uczuciową (Leonard
1972). Kiedy sami specjaliści głoszą akces do takich szczytów
percepcji, jakie dawniej mogły być wspólne, dalsze ruchy
wsteczne w podziale pracy zostały ułatwione i wzmożone. Wsteczna droga
do szczęścia poprzez rytuał jest wirtualnie uniwersalnym mitycznym
tematem, obiecującym rozwiązanie wymiernego czasu, spomiędzy innych
uciech. Ten temat rytuału wskazuje na nieobecność, która
fałszywie głosi spełniania roli, którą zazwyczaj spełnia
symboliczna kultura. Obrzęd
jako środek organizowania emocji, metoda kulturowego kierunku i
ograniczenia, wprowadza sztukę, pole rytualnej wyrazistości (Bender
1989). "Może tu być drobna wątpliwość" dla Gansa (1985), "że
różne formy prastarej sztuki pochodzą pierwotnie od rytuału".
Możemy odkryć początek niepokoju, uczucia, z którego wywodzi się
wcześniejsza, bezpośrednia autentyczność. Wierzę, że La Barre (1972) ma
rację, sądząc, że "sztuka i religia jednakowo pochodzą z
niezaspokojonego pragnienia". Początkowo bardziej abstrakcyjnie jak
język, później bardziej celowo jak rytuał i sztuka - kultura
wkracza sztucznie aby zająć się duchowym i społecznym niepokojem. Rytuał
i magia musiały zdominować wczesną, górno paleolityczną sztukę i
były prawdopodobnie istotne z rozwijającym się podziałem pracy, dla
koordynacji i ukierunkowania społeczności (Wymer 1981). Podobnie
Pfieffer (1982) opisała słynne górno paleolityczne europejska
malowidła naskalne jako pierwotną formę wtajemniczenia młodych w
kompleks społecznych systemów; jako niezbędne dla porządku i
dyscypliny (zob. także Gamble 1982, Jochim 1983). Zatem sztuka mogła
przyczynić się do kontroli natury, np. jako część rozwoju
najwcześniejszego terytorializmu (Straus 1990). Wynurzenie
symbolicznej kultury z jej nieodłączną wolą do manipulowania i
kontrolowania wkrótce otworzyło drzwi do ucywilizowania natury.
Po dwóch milionach lat ludzkiego życia w naturze, w
równowadze z innymi dzikimi gatunkami, uprawa ziemi w
bezprecedensowny sposób zmieniła nasz sposób życia, naszą
drogę adaptowania. Nigdy wcześniej nie nastąpiła tak radykalna zmiana u
gatunków tak całkowicie i tak szybko (Pfeiffer 1977).
Samo-ucywilizowanie poprzez język, rytuał i sztukę doprowadziło do
ujarzmienia roślin i zwierząt. Ukazując się zaledwie 10 tysięcy lat
temu gospodarka rolna szybko odniosła sukces; bowiem kontrola przez
swoją samą istotę zagwarantowała wzmocnienie. Pewnego razu chęć
produkcji przedarła się i stała bardziej wydajna, gdyż bardziej
skutecznie została wykonana i stąd bardziej przeważająca i adaptująca. Rolnictwo
umożliwiło wysoko zwiększony podział pracy, założyło materialne
fundamenty społecznej hierarchii. Księża, królowie, ciężka
praca, płciowa nierówność, wojny są jednym z jego najbardziej
charakterystycznych konsekwencji (Ehreberg 1986b, Wymer 1981). Kiedy
paleolitycznie ludzie posiadali wysoko urozmaiconą dietę, żywiąc się
kilkoma tysiącami gatunków rośli, to wraz z uprawą rolną
źródła te zostały kolosalnie zredukowane (White 1959, Gouldie
1986). Dana
inteligencja i sama wielka praktyczna wiedza z epoki kamienia nasuwała
często pytanie "Dlaczego rolnictwo nie zaczęło się choćby milion lat
p.n.e., a nie około 8 tysięcy lat p.n.e.?" Przygotowałem zwięzłą
odpowiedź, określającą stopniowo zwiększającej się alienacji przez
formę podziału pracy i symbolizacji, choć dając tak negatywne rezultaty
bezsprzecznie jest to oszałamiającym fenomenem. Zatem jak to Binford
(1968) wyłożył "Pytaniem nie jest dlaczego rolnictwo... nie zostało
rozwinięte wszędzie, lecz dlaczego w ogóle się rozwinęło?"
Koniec zbieracko-łowieckiego sposobu życia przyniosło zanik w
wielkości, postawie i krzepkości kości (Cohen i Armelagos 1981, Harris
i Ross 1981), oraz wprowadziło psucie się zębów, niedobór
odżywczy oraz główne choroby zakaxne (Larsen 1982, Buikstra
1976a, Cohen 1981). "Ujmując to całościowo nastąpił ogólny
zanik w charakterze - i prawdopodobnie w długości- ludzkiego życia",
wywnioskowali Cohen i Armelagos (1981). Innym
rezultatem był wynalazek cyfry, niepotrzebnej przed własnością zwierząt
i ziemi, co jest jedną ze znamion rolnictwa. Rozwój cyfry
następnie pobudził bodziec do traktowania natury jako coś, co ma być
zdominowane. Pismo także zostało wymuszone przez ucywilizownie,
potrzebne dla najwcześniejszych transakcji handlowych i politycznego
zarządzania (Lersen 1988). Levi-Strauss przekonująco dowodził, że
początkowa funkcja piśmiennej komunikacji miała na celu ułatwić
eksploatację i podbój (1955); np. miasta i imperia nie mogłyby
zaistnieć bez tego. Wyraźnie tu widzimy połączenie logiki symbolizacji
i wzrostu kapitału. Przestrzeganie
zasad, seryjna produkcja i regularność były kluczami do triumfu
cywilizacji, która zastąpiła spontaniczność, czar i odkrycie
stanu człowieka przedagralnego, żyjącego przez tak długi czas. Clark
(1979) przytacza łowiecko-zbieracką "amplitudę wolnego czasu",
wyjaśniając, że "był to przyjemny sposób życia bez nędzy i
całodniowej harówki, co wyjaśniałoby dlaczego życie społeczne
pozostało tam tak statyczne". jeden z najbardziej stałych i
rozpowszechnionych mitów opowiada, że pewnego razu istniał Złoty
Wiek, charakteryzujący się pokojem i niewinnością. Mówi także,
że następnie coś się wydarzyło, niszcząc tę sielankę przyniosło nędzę i
cierpienie. Eden, czy jakkolwiek to nazwać był domem naszych pradawnych
furażerujących przodków, wyrażający tęsknotę rozczarowanych
oraczów ziemi za utraconym życiem wolności i względnej wygody. Dostatne
kiedyś obszary zamieszkiwane przez ludzi przed ucywilizowaniem i
rolnictwem - dziś wirtualnie nie istnieją. Dla ocalałych
furażerów pozostał jedynie najbardziej marginalny ląd,
odizolowane miejsca nie zagarnięte do tej pory przez rolnictwo.
Natomiast zbieracze-łowcy, którzy w jakiś sposób
zdołali uniknąć straszliwych nacisków cywilizacji
przekształcenia ich w niewolników (tj. w farmerów,
polityczne podmioty, pracowników najemnych) zostali wszyscy
poddani wpływom kontaktu z ludźmi z zewnątrz (Lee 1976, Mithen
1990). Duffy
(1984) wskazuje, że obserwowani przez niego współcześni
zbieracze-łowcy - Pigmeje Mbuti z centralnej Afryki byli poddawani
procesowi akulturacji przez setki lat w wyniku sąsiedztwa z
otaczającymi ich rolnikami oraz w pewnej mierze przez pokolenia
kontaktu z władzami państwowymi i misjonarzami. Jak dotąd wydaje sie,
że impuls ku autentycznemu życiu może przetrwać wieki.
"Spróbujcie wyobrazić sobie"-radzi- "sposób życia, gdzie
ziemia, schronienie i żywność są bezpłatne, gdzie nie ma żadnych
bogaczy ani biednych, oraz gdzie szczęśliwość nie oznacza akumulacji
materialnej własności". Mbuti nigdy nie udomowili zwierząt, ani nie
zasadzili roślin. Między
członkami nierolniczych grup ma miejsce wysoko rozsądne połączenie mało
zajmującego czasu pracy i materialnej obfitości. Bodley (1976) odkrył,
że Sanowie, buszmeni z południowo afrykańskiej pustyni Kalahari pracują
mniej godzin i wykonują mniej pracochłonnych zajęć, niż czynią to
sąsiadujący z nimi rolnicy. Ponadto w czasie suszy - to właśnie do
Sanów zwracają się farmerzy o udzielenie pomocy (Lee 1968).
Według Tanaka (1980) spędzają oni "uderzająco mało czasu pracując, a za
to wiele więcej odpoczywając", podczas gdy inni (np.Marshall 1976,
Guenther 1976) porównując żywotność i wolność Sanów z
osiadłymi rolnikami - stwierdzali, że prowadzą oni względnie spokojne i
wygodne życie. Flood
(1983) zanotował, że dla australijskich Aborygenów "praca wiążę
się z uprawianiem i sadzeniem, co ma większe znaczenie niż możliwe
korzyści". Jaśniej wyłożył Tanaca (1976), wskazując na obfitą i stałe
pożywienie roślinne w społeczności wczesnej ludzkości, tak jakby
"istniały one w każdej współczesnej zbierackiej społeczności".
Podobnie Festinger (1983)powiązał paleolityczny dostęp do większości
pożywienia, nie wymagającego większego wysiłku, dodając, że
"współczesne grupy, które nadal prowadzą
zbieracko-łowiecki tryb życia radzą sobie całkiem dobrze, mimo że
zostali zepchnięci w bardzo marginalne środowisko". Tak jak Hole i
Funnery (1969) streścili: "Żadna grupa na ziemi nie ma więcej wolnego
czasu niż łowcy i zbieracze, którzy spędzają go głównie
na zabawach, rozmowach i odpoczynku". Mają oni w wiele więcej wolnego
czasu, dodaje Binford (1969) "niż dzisiejsi przemysłowi i rolni
pracownicy lub nawet profesorowie archeologii". Niecywilizowani
wiedzą - jak ujął to Vaneigem (1975), że jedynie teraźniejszość może
być całkowita. Samo przez się znaczy to, że żyją oni życiem
nieporównywalnie z większą bezpośredniością, spoistością i pasją
niż my. Powiedziano, że niektóre rewolucyjne dni są warte
wieków; od tego czasu "patrzymy na to co przed i po" - napisał
Shelley - "i tęsknimy za czymś, czym nie jest...". Mbuti
wierzą (Turnball 1976), że poprzez należyte dokonanie teraźniejszości,
przeszłości i przyszłości same zaopiekują się nami. Ludy pierwotne nie
żyją wspomnieniami i generalnie nie interesują ich urodziny czy
odliczanie swojego wieku (Cipriani 1966). jednak wobec przyszłości mają
małe pragnienie kontrolować coś, co jeszcze nie istnieje, tak jak mają
małe pragnienie kontrolować naturę. Ich chwila za chwilą, łącząca się z
przypływem i odpływem naturalnego świata nie wyklucza świadomości
pór roku, lecz nie ustanawia to wyobcowanej świadomości czasu,
który okrada ich z teraźniejszości. Choć
obecnie łowcy-zbieracze spożywają więcej mięsa niż ich prahistoryczni
przodkowie, roślinna żywność nadal stanowi główną podporę ich
diety w subtropikalnych regionach świata (Lee 1968a, Yellen i Lee
1976). Obydwa ludy - Sanowie z Kalahari i Hazdowie ze wschodniej Afryki
- zdają się na zbieractwo, stanowiące 80% ich wyżywienia (Tanaka 1980).
!Kungowie - odłam Sanów poszukuje ponad stu różnych
rodzajów roślin (Thomas 1968) i nie wykazują żadnych
ubytków odżywczych (Truswell i Hensen 1976). Dieta ta podobna
jest do zdrowego zróżnicowanego odżywiania się australijskich
furażerów (Fisher 1982,Flood 1983). Ogólna dieta
zbieraczy jest lepsza od sposobu odżywiania rolników,
głód jest bardzo rzadki, a ich sstan zdrowia jest generalnie
znakomity z o wiele mniejszą ratą ciężkich chorób (Lee I DeVore
1968a, Ackerman 1990). Lauren
van der Post (1958) wyraził swe zdumienie obfitym śmiechem u
Sanów, który wydostaje się "całkowicie z głębi brzucha,
śmiech którego nigdy nie usłyszymy pomiędzy cywilizowanymi
ludźmi". Uznał to za symbol wielkiego wigoru i jasności zmysłów,
które wciąż potrafią się oprzeć i umknąć napaści cywilizacji.
Truswell i Hansen (1976) mieli sposobność spotkać się z tym u jednego z
Sanów, który nieuzbrojony przeżył walkę z leopardem i
chociaż ranny zabił zwierzę gołymi rękoma. Wyspiarze
Andamańscy, mieszkający na zachód od Tajlandii, nie mają żadnych
przywódców, żadnej idei symbolicznej reprezentacji,
oraz żadnych udomowionych zwierząt. Nie ma tam również agresji,
przemocy i chorób, rany goją się zadziwiająco szybko, a ich
wzrok i słuch jest praktycznie bardzo ostry i czuły. Mówi się,
że zanikli przed europejskim wtargnięciem w połowie XIX wieku, jednak
dają dowody innych szczególnych fizycznych cech jak naturalna
odporność na malarię, posiadają skórę z wystarczającą
elastycznością aby wykluczyć poporodowe ślady rozdęć i zmarszczek,
które utożsamiamy ze starzeniem, oraz "niewiarygodną" moc
zębów. Cipriani (1966) zaobserwował, że dzieci od 10 do 15 lat
miażdżą nimi gwoździe. Oświadczył również o praktyce
Andamanów zbierania miodu bez żadnych ubrań ochronnych: "jak
dotąd nigdy nie widziałem, aby zostali użądleni, obserwując ich
zagłębionych w teraźniejszości jakiegoś starego misterium, utraconego
przez cywilizowany świat". De Vries (1952) przytoczył szeroką gamę
kontrastów, które udowodniłyby nadzwyczajne zdrowie
zbieraczy-łowców, wliczając nieobecność zwyrodniałych
chorób psychicznych niezdolności oraz porodu bez trudu i
bólu. Wskazuje także, że zaczyna się to wytrawiać od
momentu kontaktu z cywilizacją. Występuje
obszerny szereg dowodów nie tylko na fizyczną i
emocjonalną siłę wśród ludów pierwotnych lecz
również na zwiększone zdolności czuciowe. Darwin opisał ludzi z
najdalej wysuniętego na południe krańca Ameryki Południowej,
którzy chodzili prawie nadzy w zimnych warunkach klimatycznych,
podczas gdy Peasley (1983) opisał Aborygenów, którzy
chodzili również niemal nadzy w czasie lodowato zimnych nocy
pustynnych " bez jakiejkolwiek formy ubioru". Levi-Strauss (1979) był
zdumiony, poznając specyficzne plemię południowo-amerykańskie,
które było w stanie zobaczyć "planetę Wenus w pełnym świetle
dziennym:, sztukę porównywalną z północno-afrykańskim
plemieniem Dogonów, które uważa Syriusz B za
najważniejszą gwizdę, świadomie bez użycia instrumentów -
gwiazdę, którą wyśledzić można za pomocą jedynie najmocniejszych
teleskopów (Temple 1976). Do tego zjawiska Boyden (1970) dodał
niesamowitą zdolność Buszmenów widzenia gołym okiem czterech
księżyców Jowisza. W
opracowaniu "The Harmless People" (1959) Marshall opowiedział jak jeden
z Buszmenów nieomylnie dotarł do miejsca na wielkiej
równinie "bez krzaków czy drzew określających
lokalizację" i wskazał źdźbło trawy z prawie niewidoczną nitką
winorośli przylegającą do niej. Natknął się na nią miesiąc wcześniej
podczas pory deszczowej, kiedy była zielona. Teraz w porze suchej,
przekopał tam ziemię, aby wydobyć soczysty korzeń i ugasić pragnienie.
Również na pustyni Kalaharii van der Post (1958) medytował nad
komunią Sanów/Buszmenów z naturą, stopniem doświadczenia,
które "możnaby niemalże nazwać mistycznym, wydawało się np., że
wiedzieli jak to właściwie jest czuć się słoniem, lwem, antylopą,
baobabem, jaszczurką, myszą prążkowaną, modliszką, żółtą kobrą,
czy gwiazdowato wzroczną amarylią, aby wspomieć jedynie o kilku
wspaniałych przykładach przez które przeszli". Wydaje się
niemalże prozaicznym dodać, iż zbieracze-łowcy często byli i są zdolni
śledzić w sposób, wykraczający poza racjonalne wyjaśnienia
(np.Lee 1979). Rohrlich-Leavitt
(1976) zanotował , że "dane wykazują, iż zbieracze-łowcy są generalnie
nie-terytorialni i biolokalni; odrzucają grupową agresję i
współzawodnictwo; dzielą swoje bogactwa bezpłatnie; cenią
egalitaryzm i osobistą autonomię w kontekście grupowej
współpracy; oraz są pobłażliwi i kochający w stosunku do
dzieci". dziesiątki badań akcentują społeczne dzielenie się i
egalitaryzm jako możliwe charakterystyczne ślady tych grup (np.Marshall
1961 i 1976, Sahlins 1968, Pilbeam 1972, Damas 1972, Diamond 1974,
Lafitau 1974 i 1980, Wiessner 1977, Morris 1982, Riches 1982, Smith
1988, Mithen 1990). Lee (1982) nawiązał do "uniwersalności występującej
pomiędzy furażerami"- dzielenia się, podczas gdy klasyczna praca
Marshalla z 1961 r. mówiła o "etyce szczodrości i pokory",
ożywiającej "mocno egalitarną" orientację zbieraczy-łowców.
Tanaka dostarcza typowego przykładu" "Najbardziej podziwianym
chrakterystycznym śladem jest szczodrość, a najbardziej gardzonym i
nielubianym jest skąpstwo i samolubstwo". Baer
(1986) wymienił: "egalitaryzm, demokracja, personalizm,
indywidualizacja, wychowanie dzieci" za kluczowe zalety
niecywilizowanych, a Lee (1988) przytacza: "absolutną niechęć wobec
różnic rang społecznych" pomiędzy "prosto furażerującymi ludami
na całym świecie". Leancock i Lee (1982) wyszczególnili, iż
jakiekolwiek objęcie władzy wewnątrz grupy "prowadzi do wykpienia lub
złości wśród plemienia !Kungów, tak jak to zostło
zanotowane m.in. u plemion Mbuti (Turnbull 1962), Hazada (Woodburn
1980), Montagnais_naskapi (Thwaites 1906) i innych". "Nawet
ojciec wielkiej rodziny nie może rozkazać swoim synom i córkom
co mają robić. Większość ludzi wydaje się działać na swych własnych
wewnętrznych układach", jak to zaobserwował Lee (1972) u !Kungów
z Botswany. Ingold (1987) osądził, iż "większości
zbieracko-łowieckich społecznościach najwyższą wartość stanowi zasada
indywidualnej autonomiii", podobnie jak odkrycie Wilsona (1968) o
"etyce niezależności", będącej "wspólną dla otwartych
społeczeństw". Szanowany antropolog Radin (1953) posunął się tak
daleko, aby stwierdzić: "Swobodne działanie jest przyzwolone dla
każdego zdolnego do wyobrażenia rodzaju osobistego wyścia lub wyrażania
w społeczeństwie pierwotnym. Żadne moralne sądy nie są kładzione na
żaden aspekt ludzkiej osobowości jako takiej". Turnbull
(1976) patrzył na strukturę życia społecznego Mbut jako na "jawną
próżnię, brak wewnętrznego sysemu, który jest niemalże
anarchistyczny". Nawiązując do Dufy'ego (1984) "Mbuti naturalnie nie
uznają władzy, nie mają oni przywódców, ani
władców, decyzje dotyczące grupy są dokonywane przez konsensus".
Pod tym względem i innymi występuje ogromna jakościowo różnica
pomiędzy furażerami a rolonikami. Np. rolnicze plemię Bantu (np. Saga),
otaczające Sanów jest zorganizowane na zasadzie królewia,
hierarchii i pracy; natomiast Sanowie dają dowody egalitaryzmu,
autonomii i dzielenia się. Ucywilizowanie jest podstawą, która
odpowiada za te drastyczne zróżnicowanie. Dominacja
wewnątrz społeczeństwa nie jest związana z dominacją natury. Z drugiej
strony w społecznościach zbieracko-łowieckich, nie istnieje żadna
ścisła hierarchia pomiędzy człowiekiem i mieludzkimi gatunkami (Noske
1989), a związki między furażerami są podobnie niehierarchiczne.
Niecywilizowani zazwyczaj postrzegają zwierzęta łowne za równe
sobie; ten istotnie egalitarny związek kończy się w momencie nastania
ucywilizowania:. Gdy
postępujące odchodzenie od natury stało się bezpośrednią społeczną
kontrolą (rolnictwem), zmieniło się więcej niż tylko społeczne
stanowisko. Opisy marynarzy i odkrywców, którzy wyruszali
w "nowo odkryte" regiony mówią jak dzikie ssaki i ptaki
pierwotnie nie okazywały żadnego strachu przed ludzkimi najeźdźcami
(Brock 1981). Niektórzy współcześni zbieracze nie
polowali przed czasem zewnętrznego kontaktu, (np. "Tadaday of the
Philiphines" Nance 1975), lecz gdy większość poluje, wówczas
"zwyczajnie nie jest to aktem agresji" (Rohrilich-Leavitt 1976).
Turnball (1965) uznał polowanie Mbuti za całkowicie pozbawione
agresywnego ducha, a nawet przeprowadzone z pewnego rodzaju żalem.
Hewitt (1986) doniósł o więzi sympatii pomiędzy łowcą a
polowanym zwierzęciem wśród Buszmenów Xan, z ktorymi
zetknął się w XIX wieku. Co
się tyczy przemocy pomiędzy zbieraczami-łowcami - Lee (1988) uznał, że
"!Kungowie nienawidzą walczyć i uznają kogokolwiek, kto walczył za
głupca". Mbuti - jak Duffy (1984) zaznaczył - "przyglądają się
jakiejkolwiek formie przemocy pomiędzy jedną osobą a drugą z wielkim
wstrętem i odrazą i nigdy nie przedstawiają jeje w swych tańcach i
zabawach". Zabójstwo i samobójstwo, wywnioskował Bodley
(1976) jest "zdecydowanie rzadkie" między nie zaniepokojonymi
zbieraczami-łowcami. "Wojenna" natura rdzennych ludów
amerykańskich była często fabrykowana, aby dostarczyć pretekstu dla
europejskiego podboju (Kroeber 1961); plądrujący Komanczowie
utrzymywali swoje pokojowe ścieżki przez wieki przed europejską
inwazją, następnie zaczynając stosować przemoc wobec kontaktu z
łupieżczą cywilizacją (Fried 1973).
Rozwój
symbolicznej kultury, która gwałtownie doprowadziła do
urolniczenia jest połączony przez rytuał z wyobcowanym społecznym
życiem wśród istniejących jeszcze grup furażerów. Bloch
(1977) odnalazł współzależność pomiędzy stopniami rytuału i
hierarchii. Negatywnie rzecz ujmując, Woodburn (1968) mógł
zobaczyć związek między nieobecnością rytuału i nieobecnością
wyspecjalizowanych ról i hierarchii wśród ludu Hazda z
Tanzanii. Badania Turner'a nad zachodnio-afrykańskim ludem Ndembu
(1975) ujawniły obfitość rytualnych struktur i ceremonii, zmierzających
do zaradzenia konfliktom, narastających od czasów rozłamu
wcześniejszej społeczności. Ceremonie te i struktury funkcjonują
w politycznie integrujący sposób. Rytuał jest powtórną
aktywnością, dla której wyniki i odezwy są istotnie zapewnione
przez umowę społeczną; przenosi przesłanie, którego symboliczna
praktyka przez grupowe uczestnictwo i społeczne reguły umożliwia
kontrolę (Cohen 1985). Rytuał podsyca koncepcję kontrolowanej
dominacji, oraz jest postrzegany aby zmierzać ku przywódczym
rolom (Hitchock 1982) i scentralizowanej politycznej struktury
(Laurandos 1985). Monopol ceremonialnych instytucji wyraźnie rozszerza
koncepcję władzy (Bender 1978) i sam może być pierwotną formalną władzą. Pomiędzy
rolniczymi plemionami Nowej Gwinei przywództwo i
nierówność są oparte na udziale w hierarchiach rytualnej
inicjacji lub na szamanistycznym duchu - pośrednictwa
medialno-mistycznego (Kelly 1977, Modjeska 1982). W roli
szamanów widzimy konkretną praktykę rytuału, przyczyniającego
się to do dominacji w ludzkiej społeczności. Rodin
(1937) przedstawił "taką samą wyraźną postawę wśród azjatyckich
i północno-amerykańskich ludów wobec szamanów lub
medyków do organizowania i rozwijania teorii, iż oni sami mają
łączność z rzeczami nadprzyrodzonymi". Ten wyłączny dostęp wydaje się
upoważniać ich kosztem innych; Lommel (1976) zauważył "wzrost w
psychicznej mocy szamana... zrównoważonej przez słabnącą siłę u
innych członków grupy". Ta praktyka posiada zupełnie oczywiste
znaczenie dla władczej zależności w innych obszarach życia, oraz mają
związek z wcześniejszymi okresami wolnych od religijnego
przywództwa. Bataque z Brazylii są żywicielami dla
szamanów, z których każdy domaga się sprawowania kontroli
nad poszczególnymi duchami i usiłują sprzedawać nadprzyrodzone
serwisy klientom, tak jak duszpasterze konkurujących sekt (S.Leacock
1988). Muller (1961) sądził, że specjaliści tego typu "magicznie
kontrolując naturę... naturalnie doczekaliby się kontrolowania samych
ludzi". W rzeczywistości szaman jest często najpotężniejszą osobą w
prarolniczych społecznościach (np. Sheehan 1985), mając możliwość
wprowadzania zmian. Johannessen (1987) przedstawia tezy, iż opór
wobec innowacji uprawiania ziemi został obalony przez wpływy
szamanów, np. południowego zachodu. Podobnie Morquardt (1985)
zasugerował, że rytualne struktury władzy odgrywały ważną rolę w
inicjacji i organizacji produkcji w Ameryce Północnej. Inny
amerykański student (Ingold 1987) zauważył ważny związek między rolą
szamanów w panowaniu nad dzikością natury i wyłonieniu
subordynacji kobiet. Berndt
(1974a) dyskutował nad wagą rytualnego płciowego podziału pracy u
Aborygenów w rozwoju negatywnie ukierunkowanych ról płci.
W tym samym czasie Randolph (1988) dotarł wprost do stwierdzenia:
"Rytualna działalność jest potrzebna, aby stworzyć 'prawidłowych'
mężczyzn i 'prawidłowe' kobiety". Nie ma tu "żadnych powodów w
naturze" do podziałów płciowych, tłumaczy Bender (1989). "Muszą
oni zostać stworzeni przez zakaz i tabu, muszą zostać 'zneutralizowani'
przez ideologię i rytuał". Jednak społeczność zbieracko-łowiecka w swej
naturze odrzuca potencjał rytuału do dyskryminowania kobiet. Struktura
(czy bezstrukturowość) egalitarnych grup, nawet tych najbardziej
zorientowanych na łowiectwo, zawiera gwarancję autonomii obu
płci. Ta gwarancja jest faktem, że materiały potrzebne do życia są
równo dostępne dla kobiet i mężczyzn i następnie, iż sukces
grupy jest zależny od współpracy opartej na tej autonomii
(Leacock 1978, Friedl 1975). Sfery płci są często czymś oddzielone,
lecz o tyle ile wkład kobiet jest przynajmniej równy wkładowi
mężczyzn - społeczna równość płci jest "kluczową cechą
społeczeństw furażerów" (Ehrenberg 1989b). Faktem jest, że wielu
antropologów uznało kobiecą pozycję społeczną w tych grupach za
wyższą niż w jakimkolwiek innym typie społeczeństwa (np. Fluer-Lobban
1979, Rohrilich-Leavitt, Sykes i Weatherford 1975, Leacock 1978). We
wszystkich głównych decyzjach - jak to przedstawia Turnbull
(1970) u Mbuti - "mężczyźni i kobiety mają równy głos, przy czym
łowiectwo i zbieractwo są równie ważne". Wyjaśnił (1981), że
występuje u nich płciowe rozróżnienie prawdopodobnie niemało
większe niż u ich odległych przodków, "jednak bez żadnego zmysłu
superordynacji lub subordynacji". Według Post'a o Taylor'a (1984)
mężczyźni obecnie pracują przez więcej godzin niż kobiety wśród
!Kungów. Powinno się dodać w ramach podziału pracy
wspólnemu współczesnym zbieraczom-łowcom, że
rozróżnienie ról jest bynajmniej uniwersalne. Buło tak
również, gdy rzymski historyk Tacyt napiasał o ludziach Fenni z
rejonu bałtyckiego, iż "kobiety wspierają się myślistwem, dokładnie jak
mężczyźni... i liczą się ze swoją dolą szczęśliwiej niż inne,
które jęczą pod brzemieniem dziedzin pracy". Lub gdy Prokop
stwierdził w VI wieku, że Seryfini z rejonu dzisiejszej Finlandii "ani
nie uprawiali ziemi, ani ich kobiety nie wykonywały pracy za mężczyzn,
lecz regularnie przyłączały się do polowań".
Kobiety Tiwi z wyspy Meiville
regularnie polują (Martin i Voorhies 1975), podobnie jak to czynią
kobiety Agata z Filipin (Estioko-Griffen i Griffen 1981). W
społeczności Mbuti "występstępuje mała specjalizacja stosownie
odniesiona do płci. Nawet polowanie jest wspólnym wysiłkiem" -
zanotował Turnbull (1962), a Cotlow (1971) zapewnia, że "wśród
tradycyjnie żyjących Eskimosów występuje (lub występowało)
kooperatywne przedsięwzięcie dla dobra całej grupy rodzinnej". Darwin
(1871) odnalazł inny aspekt płciowej równości: "... w całkowicie
barbarzyńskich plemionach kobiety mają większą możność w wybieraniu,
odrzucaniu lub następnie zmienianiu swoich mężów, niż mogłoby
się spodziewać". Buszmeni !Kung i Mbuti dają przykład tej żeńskiej
autonomii - zaobserwował Marshall (1959) i Thomas (1981); "Kobiety
najwidoczniej porzucają mężczyzn kiedykolwiek czują się nieszczęśliwe w
swym małżeństwie" (Begler 1978). Marshall (1970) również
dowodził, że wśród !Kungów gwałt występuje ekstremalnie
rzadko lub jest nieobecny. Intrygującym
fenomenem dotyczącym zbieracko-łowieckich kobiet jest ich zdolność
zapobiegania ciąży wobec braku jakichkolwiek środków
antykoncepcyjnych (Silberbauer 1981). Wiele hipotez zostało wyłożonych
i zaprzeczonych, np. koncepcja związana w jakiś sposób z
poziomami tłuszczu w ciele (Frisch 1974, Leibowitz 1986). Najbardziej
wiarygodne wyjaśnienie oparte jest na fakcie, że niecywilizowani
ludzie posiadają o wiele większą harmonię fizyczną. Zmysły i procesy
tych kobiet nie są wyalienowane czy stłumione; kontrola nad porodem
jest prawdopodobnie nie mniejsza niż tajemnicza dla tych,
których ciała nie są obcymi obiektami. Pigmeje
z Zairu celebrują pierwszą menstruację każdej dziewczyny wielkim
festynem z wdzięcznością i radością (Turnbull 1962). Młoda kobieta
odczuwa dumę i przyjemność, a cała grupa wyraża swoją radość. Natomiast
pomiędzy rolniczymi wieśniakami menstruująca kobieta jest postrzegana
za nieczystą i niebezpieczną, poddając ją kwarantannie przez tabu
(Duffy 1984). Luźne egalitarne związki między mężczyznami i kobietami u
Sanów, ze swoją elastycznością ról i wzajemnego szacunku
- jak napisał Draper (1971, 1972, 1975)- wyjaśnia, że związek trwa tak
długo jak pozosatją oni zbieraczami-łowcami i nie dłużej. Duffy
(1984) odkrył, że każde dziecko w obozowisku Mbuti nazywa każdego
mężczyznę ojcem, a każdą kobietę matką. Dzieci furażerów
otrzymują więcej opieki, czasu, uwagi niż dzieci w wyizolowanych
nuklearnych rodzinach cywilizacji. Post i Taylor (1984) opisali
"niemalże nieustanny kontakt" z matką i innymi dorosłymi,
których dzieci Buszmenów darzą sympatią. Niemowlaki
!Kungów, przebadane przez Ainsworth (1967) wykazały wyraźną
afektację wczesnych percepcyjnych i ruchowych zręczności rozwoju.
Zostało to przypisane zarówno ćwiczeniom i stymulacji wytworzoną
przez nieograniczoną wolność ruchu, oraz wysokiemu stopniowi fizycznego
ciepła i bliskości między rodzicami i dziećmi !Kungów (zob.
także Konner 1976). Draper
(1976) mógł przekonać się, iż "współzawodnictwo w zabawie
prawie nie występuje wśród !Kungów", podobnie Shostack
(1976) zaobserwował, że "chłopcy i dziewczyny !Kungów bawią się
razem i wspólnie dzielą większość zabaw". Odkrył również,
że dzieci nie są zabezpieczone przed eksperymentalną zabawą seksualną,
harmonią z wolnością starszej młodzieży Mbuti - "zażywania
przedmałżeńskiego seksu z entuzjazmem i zachwytem" (Turnbull 1981). O
podobnej sytuacji napisała Ruth Benedict (1946), iż Zuni "nie mają
żadnego poczucia grzechu". "Dziewictwo jako sposób życia jest
postrzegane z wielką dezaprobatą... Miłe związki pomiędzy płciami są
zaledwie jednym aspektem plemiennych związków z istotami
ludzkimi... Seks jest wypadkiem w szczęśliwym życiu". Coontz
i Henderson (1986) wskazali na rosnący ogół ewidencji w
wspieraniu propozycji tezy, iż związki pomiędzy płciami są przeważnie
egalitarne w najprostszych furażerujących społecznościach. Kobiety
odgrywają istotną rolę w tradycyjnym rolnictwie, lecz nie otrzymują
żadnej odpowiedniej pozycji społecznej za ich wkład, w przeciwieństwie
do stanu w społeczeństwach zbieracko-łowieckich (Chevillard i Leconte
1986, Whytee 1978). Wraz z nadejściem rolnictwa podobnie jak rośliny i
zwierzęta, tak kobiety są przedmiotem do ucywilizowania. Kultura,
chroniąca swoje fundamenty z nowym porządkiem wymaga pewnego
ujarzmienia instynktu, wolności i seksualności. Cały nieład musi zostać
zlikwidowany, elementarnie i spontanicznie zagarnięty twardo w garść.
Kreatywność kobiet i ich istotne przebywanie jako osoby seksualne są
poddane presji, aby oddać się roli, wyrażonej we wszystkich chłopskich
religiach - roli Wielkiej Matki, która jest płodną reproduktorką
mężczyzn i żywności. Mężczyźni
z południowo-amerykańskich Munduruców, plemienia rolniczego
odnoszą się do roślin i seksu w tym samym zwrocie o ujarzmionych
kobietach: "My oswajamy je bananem" (Murphy i Murphy 1985). Simone de
Beauvoir (1949) rozpoznał w wyrównywaniu gruntu ornego i prąciu
symbol męskiej władzy nad kobietami. Pomiędzy amazońskimi Jivaro, innej
grupy rolniczej, kobiety są zwierzętami jucznymi, osobistą własnością
mężczyzn (Harner 1972); "uprowadzenie dorosłe kobiety jest
uwydatniającą częścią większości działań wojennych" przeprowadzanych
przez plemiona nizinne z Ameryki Południowej (Ferguson 1988).
Brutalizacja i izolacja kobiet wydaje się być funkcjami rolnych
społeczeństw (Gregor 1988), gdzie kobieta wykonuje większość, a nawet
całą pracę w tychże grupach (Morgan 1985). Łowiectwo
głów jest praktykowane przez wspomniane grupy jako część
miejscowych działań wojennych nad pożądanym obszarem rolnym (Lathrap
1970); polowanie na głowy i niemal trwałe wojowanie również
zostało zaobserwowane wśród rolniczych plemion gór Nowej
Gwinei (Watson 1970). Lenski w swych badaniach (1974) wywnioskował, że
wojny rzadko występują wśród furażerów, lecz stają się
bardzo pospolitymi u społeczeństw agrarnych. Wilson (1988) ujął to
zwięźle: "Zemsta, nienawiść, zamieszki, wojny i bitwy wydają się
powstawać i być typowymi wśród cywilizowanych ludów". Plemienne
konflikty - stwierdza Godelier (1977) - dają się "wyjaśnić
głównie przez odwołanie sie do kolonialnej dominacji" i nie
powinno doszukiwać się ich genezy w "funkcjonujących przedkolonialnych
strukturach". Faktycznie - kontakt z cywilizacją może
wywołać zniszczenie równowagi, , degeneratywny efekt, choć
marksizm Godelier'a (tj. niechęć egzaminowania ucywilizowienia /
produkcji) jest jedyną obawą związaną z takim sądem. Tak
więc można powiedzieć, że Eskimosi Copper'a, którzy mają wysoki
wskaźnik zabójstw wśród własnej grupy (Damas 1972),
zawdzięczają tę przemoc działaniu zewnętrznych wpływów, lecz ich
zaufanie do udomowionych psów także powinno zostać tu
uwzględnione. Arenes
(1979) twierdził, odpowiadając Godelier'owi w pewnej mierze, że
kanibalizm jako kulturowe fenomen jest fikcją, wynalezioną i
rozpowszechnioną przez agencje zewnętrznego podboju. Lecz występuje tu
dokumentacja tej praktyki (np. Poole 1983, Tuzin 1976) ponownie
wśród związanych z cywilizacją. badania prowadzona przez Hogg'a
(1966) dowodzą m.in. także o obecności wśród niektórych
ludów afrykańskich, pogrążonych w rytuale i uziemionych przez
rolnictwo. Kanibalizm generalnie jest formą kulturowej kontroli chaosu,
w którym ofiara reprezentuje zwierzęcość lub wszystkiego
co powinno być okiełznane (Sanday 1986). Istotnie jednen z ważniejszych
mitów wyspiarzy Fidżi o tym "jak Fidżowie wpierw stali się
kanibalami" jest literalnie opowieścią o uprawianiu roli (Sahlins
1983). Podobnie wysoko cywilizowani i świadomi swego czasu Aztekowie
praktykowali składanie ofiar z ludzi jako gest ujarzmienia
nieposłusznych sił i podtrzymania społecznej równowagi bardzo
wyobcowanego społeczeństwa. Norbeck (1961) wskazał, że
nie-cywilizowane, kulturowo ubogie "społeczeństwa są wolne od
kanibalizmu i składania ofiar z ludzi". Również
wbrew jednej z podstawowych podpór przemocy w bardziej złożonych
społecznościach Barnes (1970) uznał, iż "raporty w etnograficznej
literaturze o terytorialnych zmaganiach" wśród
zbieraczy-łowców są "ekstremalnie rzadkie". Granice
!Kungów są nieokreślone i niestrzeżone (Lee 1979); terytoria
Pandarmów zachodzą jedne na drugie, a osoby chodzą tam gdzie
chcą (Morris 1982); Hazdowie poruszają się swobodnie z jednego obszaru
na drugi (Woodburn 1968); granice i przejścia mają małe lub nie mają
żadnego znaczenia dla Mbuti (Turnbull 1966); australijscy Aborygeni
odrzucają terytorialne lub społeczne rozgraniczenia (Gupet 1981,
Hamilton 1982). Etos szczodrości i gościnności przybiera stanowisko
ekskluzywności (Steward 1968, Hiatt 1968). Ludy
zbieracko-łowieckie nie rozwinęły "żadnej koncepcji prywatnej
własności" (Kitwood 1984). Wspomniane było wcześniej, odnosząc się do
dzielenia się oraz charakterystyki Aborygenów Sansom'a (1980)
jako "ludzi bez własności:, furażerowie nie dzielą cywilizacyjnych
obsesji z pozorami. "Moje i twoje nasiona wszystkich szkód nie
mają u nich miejsca" - napisał Pietro (1511) o rdzennych mieszkańcach
Ameryki Północnej, napotkanych w czasie drugiej wyprawy Kolumba.
Buszmeni nie mają "żadnego poczucia posiadania" - zauważyli u nich Post
(1958) i Lee (1972), nie robiąc "żadnej drastycznej dwudzielności
między zasobami środowiska naturalnego, a dorobkiem społecznym".
Występują tu linie pomiędzy naturą a kulturą - i ponownie
nie-cywilizowani wybierają tę pierwszą. Jest
wielu zbieraczy-łowców, którzy w jednej dłoni mogliby
unieść wszystko z czego robią jakiś użytek, którzy umierają z
większością tego, z czym przyszli na świat. Pewnego razu ludzie
dzielili się wszystkim; wraz z nadejściem rolnictwa, własności stali
się najważniejsi, a ich gatunek ośmielił się zawładnąć światem. Sahlins
(1972) mówił o tym elokwentnie: "Najbardziej prymitywni ludzie
świata niewiele mają rzeczy do posiadania, lecz nie są biedni. Własność
nie jest ustaloną, małą ilością dóbr, ani nie jest jedynie
związkiem pomiędzy środkami i celami; przede wszystkim jest to relacja
między ludźmi. Własność jest społeczną pozycją. Jaką jest wynalazek
cywilizacji". "Wspólna
tendencja" zbieraczy-łowców "odrzucenia uprawy ziemi, do czasu
gdy została bezwzględnie im narzucona" (Bodley 1976) świadczy, iż
natura/kultura rozdziela również teraźniejszość w mniemaniu
Mbuti, iż wówczas gdy jeden z nich stanie się wieśniakiem, nie
będzie już dłużej Mbuti (Turnbull 1976). Wiedzą oni, iż grupa
furażerów i agrarna wieś są przeciwstawnymi społecznościami wraz
z przeciwstawnymi wartościami. Jakkolwiek
niekiedy przełomowym czynnikiem ucywilizowani może być utrata widzenia.
"Historyczne furażerujące populacje zachodniego wybrzeża Ameryki
Północnej długo uważane były za anolmalie wśród
furażerów", oświadczył Cohen (1981), również Kelly (1991)
ujął to tak: "plemiona północno-zachodniego wybrzeża łamią
wszystkie stereotypy zbieraczy-łowców". Ci furażerowie,
których głównym wyżywieniem jest rybołóstwo,
ukazali tak wyobcowane cechy jak występowanie wodzów,
hierarchii, wojny i niewolnictwo. Lecz niemal zawsze niezauważalnymi są
ich zaaklimatyzowany tytoń i oswojone psy. Nawet ta słynna "anomalia"
zawiera cechy ucywilizowania. Jej praktyka, od rytuału do produkcji, z
rozmaitymi towarzyszącymi formami dominacji wydaje się zakorzeniać i
popierać fazę upadku od czasu wcześniejszego stanu zmanierowania
(łaski,ulgi,modlitwy). Thomas
(1981) dostarcza innego północno-amerykańskiego przykładu z
Wielkich Równin -Szoszonów i trzech ich składowych
społeczeństw: Kawich Mountai Shoshones, Reese River Shoshones oraz
Owens Valley Paiutes. Trzy grupy wykazują wyraźnie odmienne poziomy
rolnictwa, jednocześnie ze wzrostem terytorialności lub posiadania i
hierarchii blisko odpowiadającym wyższemu stopniowi ucywilizowania.
byłoby niemożliwe i nawet niepożądane "definiować" niezrażony świat,
lecz myślę, że możemy i powinniśmy spróbować ujawnić
nieziemskość dnia dzisiejszego i jak się on toczy. Obraliśmy potwornie
zły zwrot wraz z symboliczną kulturą i podziałem pracy z miejsca
oczarowania, zrozumieniai zupełności ku pustce (braku), którą
znajdujemy w sednie doktryny postępu. Pustka i opustoszenie, logika
ucywilizowania ze swoją chęcią kontrolowania wszystkiego pokazuje nam
dziś ruiny cywilizacji, które rujnują całą resztę. Zakładając
niższość natury umożliwia się dominację kulturowych systemów,
które wkrótce doprowadzą do niemożliwości życia na
Ziemi. Postmodernizm
mówi nam, że społeczeństwo bez związków władzy może być
jedynie abstrakcją (Foucault 1982). Jest to kłamstwem dopóki
akceptujemy śmierć natury i wyrzekamy się czegoś co kiedyś było i co
ponownie możemy odnaleźć. Turnbull mówi o zażyłości między
ludźmi Mbuti a lasem, tańczących prawie jakby kochali się z lasem. Na
łonie życia równych sobie, które nie jest żadną
abstrakcją, która zmaga się ścierpieć, iż "tańczą oni z lasem,
tańczą z księżycem".