Odezwa Grupy Rewolucjonistów Mścicieli
Ten tylko doczeka dnia
wolności,
Kto z własnej woli jest
wolny.
Tylko przemocą zdobywa
się
Królestwo
Niebieskie.
Jakiż
jest cel naszego życia? Odpowiedź na to znajdujemy w nas samych, a
mianowicie: Całe nasze życie bezustannie wypełnione jest przede
wszystkim dążeniem do zdobycia lepszego kawałka chleba, dobrego
mieszkania i odzieży, jednym słowem – do polepszenia swego bytu.
Oprócz tych potrzeb, wspólnych dla wszystkich bez
wyjątków ludzi, każdy pojedynczy człowiek ma przed sobą
określony cel, do osiągnięcia którego niezmiennie dąży.
Osiągnięcie
tych dążeń w stopniu dającym nam zadowolenie nazywamy szczęściem.
A więc żyć szczęśliwie – to jedyny cel życia człowieka. Oto
problem, który stale zmusza do walki z przeciwnościami
napotykanymi na drodze do celu i zakłóca ustanowiony przez
rządzących porządek społeczny.
Każdy
z nas robotników i bez wskazań wie, na czym polega wartość
życia, lecz czy korzysta z tej świadomości, chociaż uskarża się
na swój los? Dlaczegóż tak jest? Dlaczego to my –
cała masa głodnych robotników, wiedząc dobrze, co nam jest
w życiu niezbędne, cierpliwie znosimy niedostatek, a najwięcej
cierpimy od bezskutecznego, często szkodliwego dla nas bezrobocia
lub – co jeszcze gorzej – walczymy między sobą. Naszymi
umysłami bowiem kierują nasi wrogowie kapitaliści z pomocą
przekupionych pachołków-inteligentów, swoimi wrednymi
słówkami wpajają w nas zgubne sądy i wrogość partyjną,
jak truciznę.
Ile
razy masy uciśnione dążyły do dokonania krwawego sądu nad tymi
trutniami i odebrania im majątków, tyle razy panowie
inteligenci, te psy karmione ochłapami przez kapitalistów, ci
cywilni policjanci, kręcili się wśród robotników ze
słodkimi słowami na ustach i z sercem wściekłego chytrego
zwierzęcia. Otumaniali słabe i niepraktyczne umysły ludzi żyjących
w nędzy i wtedy ci ostatni – zamiast dokonania należnej rozprawy
z tyranami i bezzwłocznej konfiskaty majątków na swą
korzyść – tworzyli różne partie polityczne, które
odciągały robotników od tak dawno żądanego celu, narażając
ich na walki bratobójcze i mamiąc ich nadzieją na poprawę
bytu później, po zmianie czarcich rządów na
diabelskie, a najprędzej na tamtym świecie.
Ilu
robotników wygrywa przy zamianie cesarskiego rządu na
demokratyczny, niech pokaże nam choćby przykład rewolucji
francuskiej. Podżegani przez inteligentów pięknymi hasłami
i obietnicami robotnicy francuscy chwycili bagnety i za cenę
tysiącznych ofiar obalili królewsko-szlachecki rząd
feudalny. Niezwykle uroczyście świętowała burżuazja zwycięstwo
nad szlachtą. Zamki i gmachy publiczne pełne były śpiewu i muzyki
na cześć rewolucji i na sławę poległych, a kosztowne napoje lały
się strumieniami, lecz kiedy robotnicy, pamiętając o danych im
obietnicach, zażądali chleba i wolności – to w odpowiedzi na to
ujrzeli skierowane w ich piersi te same bagnety, którymi
wczoraj obalili szlachtę i jej rządy.
Porównując
to wszystko widzimy, że żadna obca siła nas nie oswobodzi, żadne
najpiękniejsze mowy panów towarzyszy faryzeuszów –
opiekunów naszych z polecenia kapitalistów. Nie tylko
oni nam nie pomogą ale zaszkodzą, ponieważ zaciemniają nam umysły
i odwracają uwagę naszą na sprawy zupełnie niepotrzebne.
Hasła
wolności, równości i braterstwa ci quasi-socjaliści głoszą
tylko po to, żeby uśpić nas i pociągnąć za sobą. Lecz
realizować tych haseł nam nie wolno i biada nam, jeśli zażądamy
bezzwłocznego podziału kapitału trutni, chociaż kapitał ten był
osiągnięty naszą pracą. Panowie inteligenci nazwą nas bandytami
lub szpiegami i zabiją w imię socjalistycznej idei lub wydadzą
carskim sługusom. Na oświatę także niewiele będziemy liczyć,
ponieważ obecnie oświata służy do urabiania niewolników.
Robotnicy!
Nigdy nie wyjdziemy z tego piekła nędzy – jeśli będziemy
naiwnie wierzyć w obietnice kapitalistów, jeśli nasz wolny
rozsądek będzie krepowany różnymi wymyślnymi sugestywnymi
teoriami o tym, co jest dobre a co złe.
Nie
będziemy się okłamywać, że wilki dobrowolnie przestaną pożerać
pokorne stworzenia, że nasi trutnie zaproszą nas dobrowolnie do
swych wspaniałych pałaców, a sami zejdą do wilgotnych i
ciemnych nor, suteren i na mansardy i zamienią wyszukane dania i
napoje na nasz czarny chleb, jedwab na nasze łachmany. Tylko do
silnych należy królestwo niebieskie (lub wspólność
majątku) – powiedział Chrystus. Czyli poprawa bytu proletariatu
może być osiągnięta nie tylko przez same marzenia, ani
jakimikolwiek wymyślonymi przez naszych wrogów chwytami,
które posiadaczom majątek powiększą a biednym umniejszą,
lecz jedynie śmiałymi wystąpieniami i przyłożeniem topora do
pnia tego podłego drzewa.
Robotnicy,
siłą będziemy zdobywać kapitał, będziemy wyciągać soki z
wyrodków burżuazji, z obszarników i inteligentów,
to jest duchowieństwa, wyższych urzędników, oficerów,
kupców, sędziów, adwokatów, współpracowników
gazet i podobnych wyrzutków społeczeństwa, a także i
policji, ponieważ wszystkie te soki powstały z naszego potu i łez
i dlatego przysługuje nam prawo usunięcia ich. Niech nasza nędza i
godność ludzka zachęca nas do tego, żeby żyć dobrze i umrzeć
godnie, do bezzwłocznego pomszczenia wszelkich podłych działań
ciemiężycieli i do bezzwłocznego odsunięcia posiadaczy od ich
kapitałów i majątków, a wtedy prędzej na ziemi
zapanuje sprawiedliwość.
Śmierć ciemiężycielom!
Niech żyje wszechświatowa komuna!
Niech żyje prawdziwe zbratanie się cierpiącego ludu!
Niech żyje Grupa Rewolucjonistów Mścicieli!
Luty 1912 rok.